Katalog zmarłych pracowników WH/IH UW – projekt dyplomowy

W czasie tegorocznych studiów podyplomowych na kierunku Varsavianistyka powstał projekt dyplomowy – katalog Zmarłych pracowników naukowo-dydaktycznych IH/WH UW pochowanych na warszawskich cmentarzach, sporządzony przez Pana Macieja Miastowskiego. Autor pragnie podzielić się zebranymi informacjami, szczególnie teraz w czasie kiedy wspominamy naszych zmarłych.
“Nie wiedziałem, że będę chciał napisać taką pracę – myślę, że po prostu tak miało się stać. Zapisując się na studia podyplomowe na kierunku Varsavianistyka, byłem pełen radości i entuzjazmu, że w ogóle to się dzieje. To był wspaniały czas, który na zawsze pozostanie w mojej pamięci – cudowne chwile w moim życiu. Gdyby więcej osób wiedziało, że istnieją takie studia, z pewnością przeżywalibyście prawdziwy najazd studentów.
Wracając do tematu pracy – w trakcie roku zapytałem o formę zaliczenia. W odpowiedzi kierownik studiów, dr Katarzyna Wagner, opowiedziała nam, jak to wygląda. Wspominała, że studenci piszą przepiękne prace, ale „szewc bez butów chodzi” – bo o Uniwersytecie Warszawskim jest ich niewiele. Wtedy padła propozycja opisania zmarłych profesorów UW pochowanych na Starych Powązkach. Choć miałem już inne pomysły, właśnie w tym momencie coś we mnie zaiskrzyło.
Szybko zgłosiłem się z dwoma propozycjami tematów i prośbą o kontakt do potencjalnych promotorów. Wkrótce nawiązałem współpracę z moim promotorem, Jerzym Bracisiewiczem. Przeprowadziliśmy dłuższą rozmowę telefoniczną, podczas której przedstawił mi, z czym mogę się zmierzyć i czym naprawdę może być moja praca. Wtedy zrozumiałem, że chcę napisać o wszystkich – o każdym pracowniku Wydziału Historii od początku jego istnienia, który zmarł i został pochowany na warszawskich cmentarzach.
Spotkaliśmy się z promotorem na jednym z cmentarzy, by zobaczyć w terenie, jak będzie wyglądać zbieranie materiałów i omówić sposób realizacji pracy. To było bardzo poruszające doświadczenie. Od tamtej chwili towarzyszyło mi poczucie ciężaru i odpowiedzialności, które nie opuszczało mnie do końca pisania. Chwile radości z odnalezienia miejsca pochówku poszukiwanej osoby przeplatały się z momentami ogromnego wysiłku.
Prowadziłem wiele korespondencji i rozmów telefonicznych z różnymi instytucjami, kancelariami, muzeami, redakcjami i rodzinami, starając się ustalić miejsca pochówku. Czasem, gdy wydawało się, że wszystko już gotowe, trzeba było wracać w miejsca, obok których byłem wcześniej – żeby się upewnić, sprawdzić, zweryfikować. Przemierzałem pieszo i samochodem duże odległości, by dotrzeć tam, gdzie trzeba było dotrzeć. A gdy już tam byłem, modliłem się krótką modlitwą za osobę, której szukałem, i za innych spoczywających w tym grobie.
Po zakończeniu pracy, podczas rozmowy z promotorem, gdy opowiadałem o emocjach, jakie towarzyszyły mi podczas jej tworzenia, usłyszałem od niego słowa: „Panie Maćku, Pan był odpowiednią osobą do napisania tej pracy.” Myślę, że rzeczywiście tak miało być. Znalazłem się w odpowiednim miejscu i czasie. Chciałem, nie poddałem się i żyłem tą pracą – tworząc ją, sam wzrastałem. Czułem się jak odkrywca, a osoby, które prosiłem o pomoc lub wskazówki, zawsze okazywały życzliwość i wsparcie.
Pisząc tę pracę i będąc w tych miejscach, mogłem oddać cześć wszystkim pracownikom Wydziału Historii UW, o których pisałem.
Gdybym miał opisać tę pracę trzema słowami, powiedziałbym: Ja tam byłem”.
Maciej Miastowski