Felieton prof. Urszuli Augustyniak

Urszula Augustyniak
Uniwersytet Warszawski (emeritus)
Między książkami a dyskusjami
W swoich wspomnieniach o Lektorium mogę nawiązać do artykułu prof. Marcina Kuli, który opisał warunki lokalowe oraz znaczenie biblioteki dla wymiany poglądów w kwestiach naukowych i nawiązywania stosunków towarzyskich studentów z różnych seminariów, często ze sobą rywalizujących. Mam więc ułatwione zadanie i mogę kontynuować opowieść poprzednika, uzupełniając jego relację z perspektywy historyka kultury i nowożytnika.
W czasie moich studiów magisterskich i doktoranckich w latach 1968-1979, trudnym okresie gwałtownych przemian politycznych, społecznych i mentalnych, Lektorium było jedynym w Instytucie miejscem spokojnym i przyjaznym, gdzie ludzie nieposiadający w domu nie tylko własnego biurka, ale i pokoju mogli pracować naukowo i konfrontować swoje poglądy z rówieśnikami. Nie było bowiem wówczas wygodnych foteli i stolików na pierwszym piętrze, gdzie studenci mogli swobodnie odpocząć między zajęciami ani automatów serwujących napoje, ani kawiarenki. Przestrzeń przed wejściem do biblioteki stanowiła swego rodzaju agorę i pole dyskusji. Natomiast w samej czytelni było cicho, bo też trudno było rozmawiać, nawet szeptem, pod rządami surowej dr Aliny Drozdowicz (1947–1972).
Studenci, którzy dostali się do czytelni, przesiadywali w niej godzinami nie tylko ze względu na przygotowywanie się do zajęć na podstawie książek i materiałów fotokopiowanych (tzw. tablic) ale i dlatego, że wychodząc ryzykowali utratę miejsca na sali. Trzeba wyjaśnić, że dostęp do niej dodatkowo utrudniały stojące w wąskim korytarzu katalogi kartkowe oraz regał biblioteczny dodatkowo utrudniający sforsowanie uchylnych drzwiczki, przed którymi stała zwykle kolejka oczekujących na zwolnienie się miejsca.
Siłą rzeczy dyskusje rozpoczęte między „kolejkowiczami”, znudzonym czekaniem na wejście do sali bibliotecznej, były kontynuowane z wykorzystaniem zesłanych na wspomniany regał książek, między innymi Zeszytów filozoficznych Włodzimierza Lenina w wydaniu rosyjskim z lat 1929–1930 i tom 9 Pism zbiorowych Józefa Piłsudskiego, wydany 1936-1938. Głośne czytanie cytatów z obu tych dzieł dostarczało przede wszystkim rozrywki i z perspektywy czasu oceniam je jako dziecinadę. Miało jednak także walor poznawczy, a lektura wypowiedzi Marszałka o sejmie II Rzeczypospolitej i „panach socjalistach” siłą rzeczy nasuwała porównanie z sejmem i rządzącymi PRL.
Po wejściu do czytelni należało się zgłosić do dyżurującego przy stoliku bibliotekarza, który przydzielał miejsce w czytelni i odnotowywał w specjalnym zeszycie wejście i wyjście czytelników, którzy po pokonaniu wszystkich wymienionych poprzednio przeszkód zajmowali wreszcie miejsce przy stołach oddzielonych drewnianymi przegródkami, stwarzającymi warunki pracy sprzyjające skupieniu i zapewniającymi odrobinę prywatności. Oryginalne wyposażenie Lektorium zostało docenione i pokazane w dwu filmach Telewizji Polskiej[1]. Byłam jednak naocznym świadkiem „rewolucyjnej” zmiany wyposażenia biblioteki, polegającej na likwidacji starego wyposażenia czytelni i zamienieniu go na tandetne stoliki z prefabrykatów, uzupełnione (co gorsza) niepasującymi do nich krzesłami w stylu „pseudo starożytnym” – z braku lepszego określenia. Likwidacja dawnych sprzętow, niekonserwowanych od wielu lat, była uzasadniona koniecznością powiększenia powierzchni użytkowanej przez coraz liczniejszą liczbę studentów. Jednak sposób jej przeprowadzenia bez jakiejkolwiek konsultacji z użytkownikami dziwi w instytucji służącej badaniu historii, także materialnej.
Po objęciu 1972–2002 stanowiska kierownika Lektorium przez mgr Halina Michalak, mojej koleżanki z seminarium prof. Jaremy Maciszewskiego, rygory korzystania z książek na miejscu i wypożyczania do domu nieco złagodniały. Niestety wówczas właśnie obowiązkiem wyszukiwania i dostarczania książek do odbioru w tzw. okienku, istniejącym do dzisiaj, obciążono doktorantów, którzy mieli pomóc skromnemu zespołowi fachowych bibliotekarzy. Pomysł ten okazał się chybiony. Młodzi ludzie gubili się labiryncie magazynu, w odnalezieniu zamówionych książek musieli korzystać z pomocy bibliotekarzy (przede wszystkim nieocenionego Andrzeja Tyszkiewicza), a co gorsza sami zaczynali odruchowo czytać zamówione książki zwlekając z przekazaniem ich do okienka.
Możliwość wynoszenia książek na zewnątrz przez studentów pozostała nadal bardzo ograniczona. Sporadycznie mogli skorzystać z pomocy pracowników naukowych pracujących zwykle na zapleczu czytelni, pod skrzypiących schodami prowadzącymi do galeryjek z regałami, na których zgromadzono m.in. książki i źródła dotyczące epoki nowożytnej.
Po doktoracie nadal oczywiście korzystałam z unikalnego księgozbioru Lektorium w pracy dydaktycznej. Marcin Kula scharakteryzował go pod kontem swoich zainteresowań badawczych historią najnowszą i dostępu do prohibitów, zamkniętych pod kluczem w specjalnej szafie w końcu sali. Warto jednak przypomnieć, że w zbiorach biblioteki ówczesnego Instytutu Historycznego znajdowały się także cenne starodruki, należące pierwotnie do Biblioteki Gdańskiej a w IH UW przechowywane w tzw. magazynie dolnym, czyli w Sali Kolumnowej do której mieli dostęp tylko bibliotekarze. Dopiero powołana za dyrekcji prof. Bronisława Nowaka (1993–2002), Komisja (obecnie Rada) Biblioteczna IH UW zdecydowała o przekazaniu ich do BUW. Było to rozwiązanie niewątpliwie korzystne dla książek choć utrudniające ich wykorzystywanie w dydaktyce przez nowożytników
Byłam świadkiem przygotowań do włączenia Lektorium do systemu informacji międzybibliotecznej obejmującej wszystkie biblioteki UW oraz rozpoczętej w latach 90. tych przebudowy zaplecza czytelni, korzystanie, z którego groziło już rzeczywiście śmiercią lub kalectwem. Wraz z innymi kolegami uczestniczyłam w przeprowadzonym w 2017 roku generalnym skontrum i oczyszczeniu księgozbioru z przestarzałych, bezwartościowych już pozycji. Stare Lektorium funkcjonowało jeszcze pod kierownictwem mgr Tomasza Morawskiego w latach 2002–2013. W 2011 roku oddano do użytku nowy gmach biblioteczny, w którym znalazły się magazyny książek. Prace przygotowawcze do translokacji księgozbioru rozpoczęły się w 2016 r., natomiast uroczyste otwarcie zmodernizowanych pomieszczeń odbyło się 29 września 2017 roku. W ten sposób powstało nowe Lektorium, stanowiące wzór przyjaznej biblioteki. Ale to już całkiem inna historia.
[1] Czterdziestolatek – odc. 7 – Judym, czyli czyn społeczny – TVP rekonstrukcja – Telewizja Polska S.A, fragment od 45:03 s. do 49:20; Białe tango – odc. 1 – Druga miłość – TVP rekonstrukcja – Telewizja Polska S.A.